Hobbyhood / Sporty niszowe /
Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis

Cycle ball – relikt przeszłości czy dyscyplina z perspektywami?

Kolarstwo i futbol to jedne z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Zarówno mecze piłkarskie, jak i wyścigi kolarskie przyciągają setki tysięcy kibiców, a jeszcze większa jest liczba osób rekreacyjnie uprawiających wymienione aktywności. Pod koniec XIX wieku pewien człowiek postanowił więc połączyć jazdę na rowerze z kopaniem piłki, tworząc podwaliny pod Cycle ball.

Inicjatorem piłki rowerowej był utalentowany w wielu dziedzinach sportu Nicholas Edward Kaufmann, zdobywca tytułu mistrza świata w Professional Cycle Trick Riding. Amerykanin posiadający szwajcarski rodowód po raz pierwszy przedstawił reguły wymyślonej przez siebie gry już w 1893 roku, jednak na pierwsze mistrzostwa w Cycle ball przyszło mu poczekać jeszcze ponad trzy dekady. Wkrótce nowa dyscyplina stała się niezwykle popularna w różnych zakątkach świata. Co ciekawe, pomimo zyskania pokaźnej rzeszy sympatyków w Japonii czy kilku krajach europejskich, piłka rowerowa nigdy na dobre nie zaistniała w swojej ojczyźnie, a więc Stanach Zjednoczonych.

Cycle ball to bez wątpienia jeden z najbardziej zapomnianych sportów także w Polsce. Obecnie mało kto zdaje sobie sprawę z jego istnienia, a sama koncepcja dla wielu może brzmieć nawet nieco komicznie. Jednak nie zawsze tak było – swego czasu, a dokładnie w połowie lat pięćdziesiątych, piłka rowerowa królowała na Górnym Śląsku, gdzie oficjalne turnieje gromadziły tysiące fanów. Przez kilkadziesiąt lat wiele się w tym aspekcie zmieniło i po nietypowej dyscyplinie pozostało w nadwiślańskim kraju już jedynie odległe wspomnienie – w odróżnieniu od naszych południowych sąsiadów. Czesi w dalszym ciągu organizują różnorakie zawody, w których można doskonalić swoje umiejętności w odbijaniu piłki na jednośladach.

Jak zatem wyglądają reguły gry zaprojektowane przez Kaufmanna niemal 130 lat temu? Podczas rozgrywki mierzą się dwie drużyny złożone z dwóch graczy (istnieje także wariant z pięcioosobowymi zespołami). Celem gry – podobnie jak w klasycznej wersji futbolu – jest oczywiście umieszczenie piłki w bramce rywala. Tutaj pojawia się jednak mały haczyk, wszak można tego dokonać wyłącznie za pomocą głowy lub przedniego koła roweru. Jeśli noga zawodnika choć przez krótką chwilę zetknie się z podłożem, przeciwnicy otrzymują rzut wolny. Bramkarzowi przysługuje natomiast możliwość gry rękoma, co nie oznacza, że ma on łatwe zadanie. Dopuszczalne jest jedynie złapanie piłki oburącz, natomiast nie można jej wybijać. Każdy mecz składa się z dwóch 7-minutowych połów.

Jeśli chcielibyśmy spróbować sił w tej niszowej dyscyplinie, musimy zdawać sobie sprawę, iż od samego początku czeka nas sporo pracy. Cycle ball nie jest bowiem sportem dla każdego – wymaga fenomenalnych umiejętności jazdy na rowerze, wielu godzin treningów, a także nie lada refleksu. Ponadto koszt dostosowanego do wymogów sprzętu waha się w granicach 2 tys. €, dlatego warto uprzednio przemyśleć taki zakup. Pomimo wszelkich przeciwności losu, jakie możemy napotkać na naszej drodze, sama rozgrywka z nawiązką wynagrodzi poczynione wysiłki. Piłka rowerowa to sport niezwykle widowiskowy i dostarczający całej gamy emocji, dzięki czemu podczas meczu nie sposób się nudzić – niezależnie od tego, czy samemu rywalizuje się na boisku, czy obserwuje poczynania drużyn z wysokości trybun.

Najlepsi rokrocznie uczestniczą w Mistrzostwach Świata organizowanych przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI). W ostatniej edycji udział wzięły dwuosobowe teamy z 21 państw. Triumfowali Austriacy – Markus Bröll oraz Patrick Schnetzer, dla których był to drugi tytuł mistrzowski z rzędu. Szacuje się, że ubiegłoroczne zawody na żywo śledziło ponad 10 tys. kibiców, natomiast bagatela 2-3 miliony widzów oglądało czempionat w TV lub na urządzeniach mobilnych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Losowe artykuły